Najbliższe wydarzenie:


student mobility

FSS » Relacje z pobytu

Decydując się na wyjazd na Erasmusa do Norwegii nie wiedziałam co mnie czeka. Byłam pełna obaw, że sobie nie poradzę, bo nikogo z Uczelni nie znałam przed wyjazdem i nie czułam się pewnie ze znajomością języka angielskiego mimo, że mój poziom jest dość wysoki. Nigdy wcześniej nie miałam możliwości używania angielskiego na co dzień.. Jednakże nie sądziłam, że ten czas będzie tak wspaniały, a barierę językową można tak łatwo pokonać!
Studiowałam biotechnologię w Hedmark University of Applied Sciences w Hamar od lutego do czerwca. Pracownicy uczelni byli bardzo uprzejmi i pomocni. Zdziwiła mnie tamtejsza kultura, dlatego, że w Polsce nie jadamy lunchu z wykładowcami ani nie zwracamy się do nich po imieniu.. Początkowo nie mogłam się do tego przyzwyczaić lecz po czasie stało się to naturalne. Uczelnia miała wiele udogodnień dla studentów, darmowe wi-fi na terenie całego kampusu. Każdy student otrzymał swój identyfikator ze zdjęciem, który służył jako klucz wstępu do budynków, laboratoriów, basenu, biblioteki. Na uczelni można więc było przebywać od 6 do 22, wystarczyło tylko użyć karty i wpisać pin przy wejściu. Biblioteka była dobrze wyposażona. Dużo książek związanych z kierunkiem, ogólnodostępne komputery oraz ksero-kopiarki, które można było użyć w każdej chwili, gdy były nam potrzebne. W laboratorium i na wykładach była bardzo przyjemna atmosfera. Na każdych zajęciach dostaliśmy wydrukowane materiały z treścią danego przedmiotu, a wykładowcy na samym początku przedstawili dokładny rozkład zajęć i ich daty na cały semestr oraz terminy egzaminów. Wytłumaczyli również jak używać stronę internetową dostępną dla studentów (przypominający USOS), na którym były wszystkie materiały dotyczące zajęć, wykłady w formie elektronicznej, tam mogliśmy również załączać nasze sprawozdania laboratoryjne oraz robić interaktywne quizy z zajęć, a przede wszystkim pobrać egzaminy z poprzednich lat i je rozwiązać żeby przygotować się lepiej na egzaminy. Ponadto zanim przyjechałam do Norwegii musiałam wybrać przedmioty.. Nie bardzo wiedziałam co kryje się pod nazwą 'Biotechnology laboratory project', a okazało się małą pracą badawczą w laboratorium. Na miejscu mieliśmy kilka tematów do wyboru, najpierw mogliśmy spotkać się z wykładowcami, żeby wytłumaczyli na czym polega dana praca laboratoryjna. Potem mieliśmy czas do namysłu i każdy wybrał to co mu odpowiada najbardziej. W Norwegii wszystko wyglądało inaczej niż na zajęciach w Polsce. Tam nauczyłam się samodzielnej pracy w laboratorium i odpowiedzialności mając swoje własne laboratorium do pracy. Laboratoria były duże i bardzo dobrze wyposażone. Najważniejsze było jednak to, że wszystko co się tam znajdowało było do dyspozycji studentów a nauczyciele akademiccy zawsze służyli radą i pomocą.
Jednak studia to nie tylko nauka i praca w laboratorium, to także czas spędzany z ludźmi z różnych krajów. Poznałam wiele nowych osób, poznałam ich kultury, zwyczaje, których do tej pory nie znałam. Dużo czasu spędzaliśmy razem, wspólne zajęcia, potem wieczorne spotkania, oglądanie filmów, granie w różne gry. Zimą byliśmy na nartach oraz w Lillehammer. Widzieliśmy hotel i katedrę zrobioną z lodu, a wszystko było podświetlane, niesamowity widok, jednak mróz dawał się we znaki. Znacznie lepiej było w letnie dni. Norweskie wieczory były piękne i wbrew stereotypom ciepłe, do północy było widno i dzięki temu mogliśmy do późna spędzać razem czas grillując bądź spacerując wzdłuż jeziora Mjosa. Udaliśmy się kilka razy nad jezioro w poszukiwaniu zorzy polarnej.. i udało się! Byliśmy zachwyceni tym widokiem. Latem pojechaliśmy zobaczyć skocznię w Lillehammer na której niegdyś wygrał nasz polski skoczek Adam Małysz. Widok z góry zapierał dech w piersiach. Razem chodziliśmy na basen świetnie się tam bawiąc, bo organizowaliśmy sobie różne zabawy wodne oraz małe zawody. Pod sam koniec atmosfera była rodzinna, gdyż razem jedliśmy obiady, lunche, kolacje.. Było bardzo zabawnie w międzynarodowym towarzystwie, każdemu jednak było smutno opuszczać Hamar! Za rok w planach wspólne spotkanie u koleżanki we Francji, a potem każdego roku w innym kraju. Cieszę się, że zdobyłam takich świetnych znajomych dzięki wyjazdowi do Norwegii! Tam nie było słowa nuda, gdyż cały czas coś organizowaliśmy świetnie się przy tym bawiąc.
Nie żałuję ani trochę, że pojechałam, przeciwnie, uważam, że wyjazd do Norwegii to najlepsze co mogło trafić mi się w życiu! Zachęcam wszystkich, tych którzy nie są pewni również, dlatego że nie ma rzeczy niemożliwych, a te kilka miesięcy minęło bardzo szybko, a były wspaniałe.. To czas, który na zawsze zapadnie w pamięci, coś czego nikt mi nie zabierze. To była najlepsza decyzja w moim życiu.
Paulina Borowiec

  


Relacje z pobytu:
student mobility ♦ administrative staff mobility in Hedmark ♦ administrative staff mobility in Bydgoszcz ♦ student mobility ♦ student mobility  ♦ student mobility ♦